1866 – Starcie kawalerii pod Rudolticami

1866 – Starcie kawalerii pod Rudolticami

Wojna prusko-austriacka, która latem 1866 roku przetoczyła się przez czeskie terytorium, odczuwalnie dotknęła wiele gmin w północnych i wschodnich Czechach. Do dziś można odnaleźć dużą liczbę pomników i typowych krzyży, które wzniesiono w reakcji na te wydarzenia. Do tych zapomnianych i częściowo uszkodzonych można zaliczyć także krzyż pamiątkowy na piaskowcowym cokole w gminie Rudoltice. Śledźmy wspólnie jego burzliwą historię i powód wzniesienia w poniższych wierszach. Krótkim zarysem ówczesnej sytuacji wojennej przeniesiemy się w okres po bitwie pod Hradcem Králové i przedstawimy kilka mniejszych starć kawalerii na pograniczu czesko-morawskim.

Część austriackiej Armii Północnej wycofywała się w kierunku twierdzy Ołomuniec, stawiając posuwającym się naprzód wojskom pruskim bardzo sporadyczny opór. Samo austriackie dowództwo zasadniczo nie myślało o żadnej energicznej akcji odwetowej, a niżsi oficerowie i żołnierze w kolumnach marszowych w swojej agonii odwrotu pomijali nawet najbardziej podstawowe środki bezpieczeństwa. Bez należytego ubezpieczenia kawaleryjskiego 7 lipca Svitavy zostały zajęte od strony Litomyšli przez pruskie oddziały kawalerii. Na ulice Svitav wdarło się 700 jeźdźców podpułkowicza von Barnekowa, rozpędzili część austriackiego taboru i wzięli do niewoli prawie całą kompanię 4. pułku piechoty Hoch und Deutschmeister. Dopiero gdy pruscy jeźdźcy wraz ze swoimi jeńcami opuścili nocą miasto drogą w kierunku Litomyšli, komunikacja została ponownie zablokowana przez saskie bataliony piechoty, które rano zastąpiły kompanie brygady piechoty Wöbera z VIII korpusu austriackiego wraz z jeźdźcami 10. pułku ułanów. Pruskie naczelne dowództwo wydało w godzinach przedpołudniowych 8 lipca rozkaz zdecydowanego marszu za wycofującą się armią z powodu możliwej regeneracji sił austriackich i zapobieżenia ewentualnemu kontratakowi. Jednostki 2. armii pruskiej otrzymały rozkaz marszu na linii Konice-Litovel, a 1. armia utrzymywała kierunek marszu bezpośrednio na Brno przez Poličkę i Kunštát. Z rozkazów tych wynikała także zwiększona liczba wysłanych patroli kawaleryjskich obu stron i ich możliwe starcie z przeciwnikiem.

Pierwsze starcie kawalerii miało miejsce w godzinach przedpołudniowych 8 lipca pod Opatovem. Ułani podpułkowicza von Barnekowa z dywizji kawalerii generała majora Hartmanna zaatakowali niedaleko rozległego stawu Hvězda w kierunku Třebovické sedlo jedną eskadronę 6. pułku ułanów z II korpusu austriackiego. Austriaccy ułani dzielnie odparli tę przewagę, ale pod ogniem pruskich dział ze wzgórza zostali zmuszeni do odwrotu w stronę gminy Damníkov w kierunku Žichlínek, Lanškroun. Stracili przy tym jednego człowieka, dwóch oficerów i jeden ułan zostali ranni, a czterech ludzi wzięto do niewoli. Tę potyczkę i późniejszy odwrót obserwował z Damníkova austriacki patrol z 4. pułku huzarów dowodzony przez rotmistrza Morbitzera. Patrol kawaleryjski został wysłany w godzinach porannych z Lanškrouna w kierunku Třebovic z zadaniem zbadania terytorium wokół Svitav i Litomyšli. Zacytujmy ówczesny raport, który wysłał o pierwszej po południu z Damníkova do sztabu dywizji w Lanškrounie rotmistrz Morbitzer: „Posłusznie melduję, że Třebovice są zajęte przez wroga. Według zeznań rolników i cesarsko-ułańskiego patrolu postąpił pułk pruskich ułanów wraz z artylerią.” Już kwadrans później nadszedł kolejny raport od rotmistrza Morbitzera: „Wróg ma zajęte wzgórze po obu stronach drogi na Damníkov. Moje patrole są we wsi i śledzą wszelkie wydarzenia. Jedna eskadrona ułanów zaatakowała pruskich ułanów, rzuciła się na nich, a następnie była ostrzeliwana przez artylerię. Cały pułk c. k. ułanów nr 6 odciągnął do Žichlínka. Do dwóch patroli strzelaliśmy. Jedna dywizja wrogich ułanów z artylerią posuwa się na Damníkov.” Pruski generał major Hartmann zareagował na tę potyczkę wzmocnieniem swoich pozycji przez lekką brygadę kawalerii generała majora von Witzlebena, która zaczęła przesuwać się od Semanína do Třebovic. Po stronie austriackiej sztab w Lanškrounie zareagował wysłaniem silniejszego oddziału kawalerii wraz z artylerią w rejon Rudoltice, Luková, Damníkov. Pułkownik hrabia Bellegarde, dowódca brygady z 2. austriackiej dywizji lekkiej kawalerii, wyruszył z rejonu Žichlínek na czele 4. pułku huzarów i połowy baterii brygadowej naprzeciw postępującym Prusakom. Z terenu na południe od Lanškrouna wyruszyło łącznie 630 jeźdźców z czterema działami. Jednostki austriackie i pruskie przygotowywały się do bitwy.

Pułkownik hrabia Bellegarde przy wjeździe do Rudoltic spotkał huzarów rotmistrza Morbitzera, którzy wycofali się z wysuniętego patrolu od Damníkova. Po rozpoznaniu terenu austriackie działa zajęły pozycje ogniowe całkowicie ukryte w polu żyta na wschód od Rudoltic między drogą a linią kolejową do Lanškrouna. Huzarzy zajęli pozycje na wzgórzu Knápka na zachód od Rudoltic, jednocześnie wysyłając zwiad w kierunku południowym na Damníkov i północnym na Ostrov. W polu widzenia obserwatora z austriackiej pozycji artyleryjskiej droga od Damníkova ciągnęła się przez trzy łagodne pofałdowania terenu. Stamtąd widać było południowo-zachodnią część wsi, a jako zamknięcie horyzontu gwałtownie wznoszące się wzgórze Třebovské stěny. Zegar na kościele pokazywał wpół do czwartej po południu, kiedy austriackie patrole rozpoznawcze w pierwszej linii dostrzegły silne pruskie oddziały kawalerii, które przejeżdżały przez Třebovské stěny do wsi Damníkov. Po kilku chwilach doszło do ciężkiego starcia bitewnego sił wysuniętych. Dwie eskadrony pruskiego pułku huzarów przybocznych nr 2 rozbiły na polach przed wsią i między zabudowaniami wiejskimi jedną eskadronę patrolujących huzarów z 4. pułku i zepchnęły ją w kierunku Rudoltic. Za pruskim zwiadem postępowały główne siły kawaleryjskie wraz ze wsparciem artyleryjskim.

W tym samym czasie walczono także po północnej stronie Rudoltic. Austriacki patrol umieszczony na wzniesieniu wzgórza Lískovec (Lískový kopec 454 m n.p.m.) meldował pułkownikowi hrabiemu Bellegarde starcie między austriackim patrolem a przednią strażą pruskich huzarów postępujących od strony Ostrova. Napięcie rosło coraz bardziej. W polu widzenia Austriaków nagle wyłoniły się od strony Damníkova galopujące pruskie oddziały kawalerii sił głównych. Gdy tylko przejechały przez jedno pofałdowanie terenu, były widoczne dla Austriaków. Zaraz jednak zniknęły w następnej dolinie. Jeźdźcy wyglądali na zmęczonych, gdyż z Litomyšli wyruszyli wcześnie rano i przed południem przejeżdżali przez przemoczone zalesione wzgórza pod Opatovem. W miękkim terenie wiele koni straciło podkowy i dlatego kłusowały niepewnie. Pruscy jeźdźcy dotarli do granicy terytorium katastralnego Damníkova i Rudoltic, gdzie znajdowały się łąki, które w mowie ludowej nazywane są „szalonymi bagnami”, ponieważ podczas gorących letnich nocy występują tam zjawiska świetlne z łatwopalnych gazów bagiennych. W momencie, gdy pruscy jeźdźcy przejeżdżali przez te bagniste łąki, austriaccy artylerzyści rozpoczęli precyzyjny ogień z odległości około 1000 kroków, który miał niszczycielskie skutki. W ciągu sekundy na łące rozoranej granatami leżeli zabici i ranni, konie bez jeźdźców uciekały na wszystkie strony. Na zdezorientowane eskadrony pruskiego pułku huzarów przybocznych nr 2 uderzyli bezlitośnie czekający w odwodzie na wzgórzu austriaccy huzarzy i zagonili je z powrotem do Damníkova. Tam prawie zdobyli kilka wrogich armat. Jednostki pruskie pospiesznie wycofywały się z powrotem przez Třebovské stěny przełęczą do Třebovic. Lekka brygada kawalerii generała majora von Witzlebena następnie wycofała się aż do stawu Hvězda pod Opatovem, gdzie rozbiła obóz.

Starcie kawalerii pod Rudolticami zakończyło się. Wojna jednak trwała dalej. Wojska austriackie wycofywały się do Ołomuńca, a na polu śmierci w Rudolticach zaczęto grzebać poległych. Po stronie austriackiej na szczęście nie było żadnych strat. Według ówczesnych doniesień czterech artylerzystów otrzymało nawet od pułkownika hrabiego Bellegarde dar pieniężny. Prusacy jednak po starciu pod Rudolticami wykazali 16 zabitych ludzi i 11 zabitych koni oraz bliżej nieokreśloną liczbę rannych i wziętych do niewoli. Decydujące było przy tym, na którym terytorium katastralnym pozostali leżeć. Dwóm pruskim huzarom z pułku huzarów przybocznych nr 2, pochowanym w Rudolticach, kazała postawić nagrobek pani Karolina Janischová, położna w Rudolticach nr 148. Chociaż w późniejszym czasie szczątki tych zmarłych ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Lanškrounie we wspólnej mogile, ten kamienny nagrobek pozostał dalej na rudoltyckim polu. Do 1938 roku stał z tyłu za kościołem św. Piotra i Pawła i zajmował tam godne miejsce jako przypomnienie wojny 1866 roku. Prosty pomnik z piaskowca nosił napis: „Tu w Bogu spoczywają H. Reich i R. Flex, pruscy huzarzy. Jezus powiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem.” Ten pomnik został później przeniesiony w niepozorne miejsce na placu pod kościołem w Rudolticach, któremu przewodzi wysoki kamienny krzyż z 1704 roku, pod którym w 1937 roku umieszczono pomnik z tablicą z brązu ku czci ofiar Wielkiej Wojny 1914-1918. Obecnie oryginalny ozdobny żelazny krzyż jest ułamany, a napis na piaskowcu jest bardzo słabo czytelny. Na 700-lecie pierwszej wzmianki o gminie Rudoltice w 2004 r. odsłonięto i poświęcono przez biskupa hradeckiego Mons. Dominika Dukę nową granitową tablicę pamiątkową ofiarom obu wojen światowych.

tekst: Vladimír Mucha, valka.cz (opublikowano za zgodą)
zdjęcie: Matěj Brýdl